Tę przyszłą amerykańską filozofię — głosił on — przenikać będzie duch realizmu, który najbardziej odpowiada tutejszemu praktycy- zmowi i przedsiębiorczości. Amerykanie bowiem nie są podatni na żadne formy idealizmu (zob. Townsend, s. 266—267).choć działalność Mc Cosha nie przywróciła filozofii Szkoły Szko­ckiej jej dawniejszej pozycji, to jednak była ona tam obecna przez cały czas. Nawiązywał do niej twórca pragmatyzmu Ch. S. Peirce (zob. rozdz. 16), później zaś „nowi realiści” i „realiści krytyczni” . W ostatnim ćwierćwieczu nastąpiło nawet znaczne ożywienie za­interesowania Szkołą Szkocką w literaturze amerykańskiej.Na osobną uwagę zasługuje uznanie, jakim w pierwszej po­łowie XIX w. cieszyła się filozofia Szkoły Szkockiej we Francji. „Szkoła szkocka — pisał jeden z autorów wydanego w 1841 r. pod­ręcznika filozofii — bez zaprzeczenia jest jedną z najrozumniejszych najpłodniejszych, i nie można się jej dosyć nastudiować, ponie­waż […] przyjmuje tylko prawdziwe idee” (Jacąues, s. 144—145).Ten swoisty „import” filozofii szkockiej do ojczyzny Kartezjusza ,Woltera nastąpił w okresie Restauracji, (rządy Burbonów i Ludwika Filipa).

Wyemigrował on do Stanów Zjednoczonych, gdy miał już 57 lat. Przedtem studiował w Glasgow i Edynburgu (na stopień magistra rekomendowany był przez W. Hamiltona). Następnie pełnił obo­wiązki pastora Kościoła Szkockiego, publikując zarazem rozprawy z zakresu filozofii. W 1852 r. przyjął profesurę filozofii w Belfaście, zaś 16 lat później przybył do Ameryki, by objąć stanowisko rektora College of New Jersey (jak Witherspoon). Pozostawał w Princeton blisko 20 lat, zdobywając sobie uznanie i popularność jako nauczy­ciel i kaznodzieja. W 1875 r. opublikował The Scottish Philosophy, Biographical, Expository, Critical, from Hutcheson to Hamilton. Jak sam wyznał w „Przedmowie” do tej książki, pracując nad nią był przepojony miłością do dalekiego ojczystego kraju. Własne poglądy, bazujące na głównych założeniach Szkoły Szkockiej, wyłożył Mc Cosh w dwutomowym dziele Realistic Philosophy, w której przewidywał, że wkrótce Ameryka uzyska niepodległość w filozofii.

Amerykanie bo­wiem „mogli zastosować ten system myśli bezpośrednio i wprost do Ameryki; przekształcili teorię w praktykę”, znajdując w tej pierw­szej racjonalne uzasadnienie dla swych wartości, które uznawali za naczelne: trzeźwości (soberness), solidności (security) i bezpieczeń­stwa (safety) z jednej, zaś postępu (prosperity) i nadziei (promise)— z drugiej. „Być może najważniejsze w tym wszystkim było marze­nie o przyszłości, ale bez wizjonerstwa — tak by marzenie to, kon­trolowane i bezpieczne, stanowiło czynnik wspierający pożądaną stabilizację (Martin, s. 49). Gwoli ścisłości należy dodać, że filozofia Szkoły Szkockiej miała w Ameryce również swoich krytyków. Należeli do nich np. mate­rialista T. Cooper, zwolennik Locke’a A. H. Everett czy C. A. Bris- ted, autor Scottish School of Philosophy and Criticism (1845). W po­łowie XIX w. filozofia ta poczęła zwolna tracić swą rangę w ame­rykańskim życiu intelektualnym. Wtedy to, gdy — jak pisze H. G. Townsend — była ona już traktowana jako nieco staroświecka, przybył do Ameryki jeszcze jeden Szkot, który zasłużył się w pro­pagowaniu rodzimej filozofii za oceanem (zob.: Townsend, s. 265) — James Mc Cosh (1811—1894).

Koledże wykorzystywały jako teksty do zajęć książki Reida, Stewarta, Kamesa, Blaire’a czy Browna. Uka­zywały się również liczne skróty i wyciągi z tych książek. W swym Brief Retrospect oj the Eighteenth Century (1803) duchowny prez- biteriański, wychowanek Princeton, S. Miller, oceniając wysoko fi­lozofię Szkoły Szkockiej, twierdził, że prace Szkotów „wniosły być może największy wkład do filozofii umysłu od czasów Locke’a” (cyt. za: Martin, s. 29). Zaś profesor Uniwersytetu Harvarda F. Bowen za­pytywał retorycznie:’ „Czymże jest filozofia, jeśli nie powszechnym rozsądkiem zastosowanym do dociekań abstrakcyjnych?” (cyt. za: Martin, s. 17).Zdaniem T. Martina, choć filozofia Reida zawiera aspekt społecz­ny (jeszcze bardziej odnosi się to do Kamesa i Stewarta), to jednak ten mógł ujawnić się w pełni dopiero w Ameryce.

Innym Szkotem, który propagował filozofię common sense’u w Ameryce, był wybitny mąż stanu James Wilson (1742—1798). Ten wychowanek Uniwersytetu w Glasgow (gdy rektorem był A. Smith), głośny prawnik (którego otwartych wykładów słuchał m. in. G. Wa­shington), sygnatariusz Deklaracji Niepodległości, członek Kongresu, później zaś Sądu Najwyższego, wywodził swoją filozofię polityczną z zasad moralnych filozofii Szkoły Szkockiej, a szczególnie z doktry­ny T. Reida (zob. Martin, s. 9—10).Obok Princeton filozofia szkocka propagowana była także w in­nych uczelniach amerykańskich. Dzięki wysiłkom absolwentów z Princeton „filozofia szkocka została przeniesiona do szkół, ko- ledżów, seminariów i kościołów na obszarze całego kraju” (cyt. za: Martin, s. 20). Znaleźć ją można było nie tylko w rozprawach filo­zoficznych, ale również w kazaniach i wystąpieniach mówców. Fi­lozofia ta uzyskała w Ameryce w pierwszej połowie XIX w. „nie­oficjalny status ortodoksji”.

James Madison, wychowanek Princeton i prezydent USA w latach 1809— 1817, zdaniem Mc Cosha „chyba najbardziej filozoficzny ze wszyst­kich założycieli i autorów amerykańskiej konstytucji” — wskazy­wał na rolę, jaką odegrał Witherspoon w kształtowaniu się jego po­glądów politycznych (Mc Cosh, s. 187).Gdy Witherspoon przybył do Princeton, dużym wzięciem cieszył się tam system Berkeleya. Jednak nowy rektor stopniowo dopro­wadził do usunięcia z koledżu filozofii irlandzkiego biskupa, a swoje wykłady- z filozofii moralnej oparł w dużej mierze na założeniach Szkoły Szkockiej. Przez 25 lat — powiada T. Martin — Witherspoon wykazywał studentom Princeton błędność innych systemów i słusz­ność filozofii common sense’u (Martin, s. 6).Witherspoon brał czynny udział w walce o niepodległość. Należy on do najbardziej w Ameryce szanowanych postaci, których nazwi­ska widnieją pod Deklaracją Niepodległości, a portrety zdobią Independence Hall. Jego zapał rewolucyjny miał jednak granice — poza nimi Witherspoon głosił poglądy konserwatywne (np. sprzeci­wiał się zastępowaniu złota pieniądzem papierowym, oponował prze­ciwko amerykanizacji języka angielskiego itp.).

Po studiach uni­wersyteckich w Edynburgu J. Witherspoon poszedł w ślady ojca i dziadka, zostając pastorem. W trakcie swej działalności duszpaster­skiej angażował się żarliwie w ówczesne spory toczące się w Ko­ściele Szkockim. W szczególności występował przeciwko ruchowi moderatorów (umiarkowanych), szerzącemu się wśród młodych du­chownych, którzy skłaniali się w stronę filozofii Shaftesbury’ego i Hutchesona, a zarazem byli nastawieni opozycyjnie wobec „entu­zjastów”. Gdy zaczęło mu być w Szkocji „zbyt gorąco” (wywołał lokalny konflikt, za co stanął przed sądem), a partia moderatorów rosła w siłę, postanowił skorzystać z okazji i wyemigrować do Ame­ryki. Okazją tą było zaproszenie do objęcia funkcji rektora College of New Jersey w Princeton, co też nastąpiło w 1768 roku.Pod jego kierownictwem uczelnia ta stała się wkrótce ważnym ośrodkiem życia umysłowego w Ameryce, dostarczając kadr inteli­gencji dla wielu stanów (kształcono głównie duchownych i prawni­ków). Jego wychowankowie zajmowali eksponowane stanowiska:zostało rektorami koledżów, 6 — członkami Kongresu, 20 — se­natorami, 24 — członkami Izby Reprezentantów, 13 — gubernato­rami stanowymi, 3 — sędziami Sądu Najwyższego. 114 absolwentów z tego okresu zasiliło szeregi prezbiteriańskich duchownych.

Jeśli chodzi o myśl amerykańską, to wpływ ten jest całkowicie zrozumiały. Jego podłożem były bowiem żywe związki, jakie istniały w XVIII i XIX w. między Wielką Brytanią a jej byłymi koloniami w Ameryce Północnej. Wielu Szkotów emigrowało wówczas za ocean — wśród nich byli również zwolennicy Reida. Dzieła filozo­fów szkockich znajdowały się w wielu bibliotekach amerykańskich uniwersytetów. „Filozofii tej — pisze G. Kennedy — sprzyjała ty­powo amerykańska kombinacja Kościoła i uniwersytetu i dlatego stała się [ona] w Ameryce ortodoksyjną filozofią akademicką, utrzy­maną w tradycji protestantyzmu. Przez blisko sto lat wykładana była we wszystkich prawie szkołach Nowej Anglii, spełniając funk­cje […] racjonalizacji doktryn teologicznych” (Kennedy, s. 79).Główną rolę w procesie Wprowadzania filozofii szkockiej do umy- słowości amerykańskiej odegrał John Witherspoon (1722—1794), wywodzący się z rodu zasłużonego dla rozwoju Reformy w Szkocji — jego prapradziadkiem był słynny działacz reformacyjny i organiza­tor Kościoła Szkockiego John Knox (1505—1572).

Reid — zdaniem Grave’a — zarzucał Hume’owi i Berke­leyowi, że podważali oni empiryczną treść przeświadczeń powszech­nego rozsądku, podczas gdy faktycznie ich krytyka dotyczyła jedy­nie treści metafizycznej tych przeświadczeń. Natomiast co do tej pierwszej, to byli oni w pełni zgodni z całą resztą ludzkości. Stąd też argumenty sprowadzające się do postulatu, by sceptyk uderzył głową w słup lub wpadł do kloaki, należy uznać — z punktu widze­nia tej krytyki — za chybione.Zresztą każdy kierunek filozoficzny może na swój sposób prze­prowadzić krytykę filozofii Szkoły Szkockiej. Dla przykładu można tu wymienić krytykę Reida w wydaniu neotomisty Gilsona (Realizm tomistyczny, ss. 65—83) czy marksisty Grjaznowa (Fiłosofija szot- łandskoj szkoły). Na zakończenie tego rozdziału zajmę się jeszcze krótko wpły­wem, jaki miała Szkoła Szkocka na filozofię amerykańską i fran­cuską .

Pragnę tylko zwrócić uwagę, że jest rzeczą zastanawiającą, iż poję­cie „powszechnego rozsądku” nie pojawia się w ogóle w myśli śred­niowiecza, spotykane jest natomiast bardzo często w czasach nowo­żytnych (szczególnie w Oświeceniu). Z drugiej strony, równie in­teresujący jest fakt, że filozofowie ze Szkoły Szkockiej zdają się nie dostrzegać problemu — rzuconego mimochodem już przez Shaf- tesbury’ego — posiadania tego „powszechnego rozsądku rodzaju ludzkiego” także przez inne populacje, w szczególności niewolników i narody podbite przez Imperium Brytyjskie (choć gwoli ścisłości należy dodać, że np. Beattie występował przeciwko instytucji nie­wolnictwa).Jest oczywiste, że rozwiązania proponowane przez Szkołę Szkocką można również traktować jako tezy filozoficzne w wąskim znacze­niu tego słowa. Przy takim podejściu — a jest ono dominujące w li­teraturze przedmiotu — można np. wskazywać (jak to czyni A. Grave), że teza Reida głosząca, iż filozofia fenomenalistyczna (w szczególności w wydaniu Hume’a) przeciwstawia się sądom po­wszechnego rozsądku, nie uwzględnia faktu podwójnej treści przeświadczeń tegoż rozsądku, a mianowicie treści empirycznej i meta­fizycznej.